LukaBandita.

Status związku: żonaty/zamężna
Chcę grać z: kobiety, mężczyźni
Szukam: rozrywki
Znak zodiaku: Waga
Urodziny: 2018-09-27
Rejestracja: 2009-11-07
Nigdy nie liżę mentalnie wyimaginowanych kłamstw.
Punkty774więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 226
Teraz gra

Gdy konar nie płonie, czyli miecz obusieczny.

Obiecałam, że będzie soczyście. Postaram się dotrzymać słowa,
jednocześnie licząc na ekskomunikę rodem z GD ;)

Gdy już włączę TV, i gdy "lecą" bloki reklamowe, to można z nich "wyniuchać" co jest największą bolączką Polaków. Płci męskiej.
Coraz więcej reklam środków na potencję. Mhm;).
Czyżby aż tak źle działo się w narodzie?
Otóż i tak, i nie.
Reklama zawsze dotyczy panów w średnim wieku, panów zadbanych, choć z początkami siwizny, tudzież we włosach, tu i tam na brodzie, ewentualnie wąs srebrzysto płynie.
Za partnerki do reklamy dobrano im piękne ( tak z 15, 20 lat młodsze) i nienasycone kobiety.
Tak..................NIENASYCONE!
Same nimfomanki!
One ( w reklamach) chcą więcej , i więcej i jeszcze raz.
To typowy przekaz dla mężczyzn.
Połkniesz naszą pastylkę----> Stary, będziesz szeryfem, będziesz wielki, zobacz co je! UHUUUU!

No dobrze, to mamy z głowy, teraz czas na to, co dla mnie jest najważniejsze.
Czy taki pan, łykający ( SIC!) ma choć moment refleksji, czy jego "konar" jest wystarczająco sprawny, czy wystarczająco sprawna jest jego seksualna wyobraźnia?
Tak naprawdę współczuję tym kobietom, które z tzw. obowiązku małżeńskiego muszą poddawać się gehennie zwykłego chędożenia na czas.
Chędożenia nudnego, miarowego i działającego jak metronom.
Ale dłużej nie znaczy lepiej.
I teraz clou.
Dlaczego kobiety udają orgazmy?
Udają z dwóch powodów.
1 Żeby mężowi/partnerowi nie było przykro, że jednak nie sprostał
2 Żeby PRZESTAŁ.
Howgh!

Czekam na ciekawą dyskusję, o ile GD mi tego bloga nie wywali w kosmos ;)



Rzecz o aktorze, głównie u Vegety grającym.

Dawno czegoś takiego nie czytałam...Właściwie chyba nigdy, ale zanim skomentuję, to najpierw wkleję wypowiedź uzdolnionego aktorsko Sebastiana.
Otóż rzekł tak:
"Niewątpliwie jest coś w tym, że mężczyzna po urodzeniu dziecka musi poradzić sobie z byciem tym trzecim: bo jest matka, syn... A wobec matki byciem drugim. Nie jest to łatwe, myślę, dla każdego mężczyzny, bo ci lubią być w centrum uwagi, lubią być doceniani, chwaleni."

Po pierwsze brzmi to tak, jakby sam rodził. Ach, te skróty myślowe niegodne wykształconego aktora.
Po drugie mówi tak, jakby matka jego dziecka, partnerka, była jego matką.
A trzecie będzie najgorsze.
Panowie wrażliwi, lubiący być chwaleni bez związku z tym, jacy są, mogą już zakończyć na tym lekturę tego bloga, bo ich wrażliwość może nie zdzierżyć.

Co to ma być? Trzydziestopięcioletni facet, użalający się nad tym, że matka jego dziecka musiała poświęcić dużą część swego czasu ICH dziecku i nie postawiła partnera w "centrum uwagi"?
To jest żałosne. Pan Sebunia nie wspomina na ile partycypował w pomocy nad dzieckiem. Pewnie wcale nie interesowały go te pozarywane lub nieprzespane noce. Kolki, nakarmienie, przewijanie, zabawianie.
On tylko biadoli, że jego własne dziecko zabrało mu główną rolę w domowym teatrze.
Będąc uczciwą dodam, że wiem o istnieniu kobiet, które po urodzeniu dziecka, nie za bardzo potrzebują już męża, partnera, bo cała ich uwaga fokusuje się na "bombelku" ( SIC!).
To też paskudne.
Nie w tym przypadku.
Dalej idąc tropem tej "genialnie" narcystycznej wypowiedzi naszego aktora.
On twierdzi, że KAŻDY mężczyzna lubi być chwalony, być w CENTRUM UWAGI. Ja bym powiedziała, że niektórzy, owszem.
Ci słabi, niepewni własnej wartości. Ci, którzy koniecznie muszą przeglądać się w oczach kobiet, jak w upiększającym lustrze.
Takich bardzo łasych, na ich wielbienie, panów niektóre bardzo cwane i interesowne kobiety owijają sobie wokół palca i oni zrobią za te parę kłamliwych komplemencików WSZYSTKO. Znam takie. Śmieją się za ich plecami i wykorzystują ich jak się da, gdzie się da i na ile się da.
Biedne chłopy...Ci chcący być w centrum uwagi.


Ziemiórki, czyli moja walka z muszką.

To jest takie coś, owad z pewnością, a szkodnik cholerny roślin doniczkowych.
Wylęga się niecnie i podstępnie, zdradziecko, bo w korzeniach rośliny składa jaja ( nieśmieszne te jej jaja).
Douczyłam się. Z jaj wylęgają się larwy i żrą te małe kulwy korzenie roślin.
Potem rosną im skrzydła i małe mendy wyfruwają na świat ze swej macicy zwanej doniczką, czyli do mieszkania mego, a nie tej paskudy.
Wygląda ten owad, w postaci imago, jak pięć razy przerośnięta muszka owocówka.
Owocówka w wersji Pudzian. Masa jest. Teraz rzeźba ;)

Dlaczego to piszę?
Bo po zwalczaniu szkodnika tylko jedno imago zostało i nie mogę upolować.
Moje psy na nią polują...nic z tego.
Dziś chyba z czterysta razy próbowałam ją zabić.
A ona swawolna, beztroska. A ja klaszczę dłońmi w celu uchwycenia ( dobra, zatłuczenia, rozmaślenia jej) drania, ale ona chyba gra ze mną w swą grę, czyli " Złap mnie, jeśli potrafisz".
Siada figlara na rancie szklanki i już ją mam...Ale nie.
Siada prowokacyjnie na rancie stołu i już myślę, że ją mam.
Delikatnie zachodzę ją od tyłu i myślę, że to już jej koniec...Nie. Ona zawsze wie kiedy odfrunąć.
Cenię inteligencję i chyba nie będę mogła jej zatłuc, bo chyba się z nią zaprzyjaźniłam. Z ostatnią ziemiórką w moim domu.
Wiem ,że głupie, ale prawdziwe.


Wielkie żarcie, biedna zmywarka i baranek w tle.

Jeśli już miałabym sprzeczać się o klimat tych dwóch świąt ( wiadomo jakich), to jednak klimat Wigili ( właśnie złapałam się na tym, dlaczego piszę to z dużej litery?), przedmurza urodzenia słabo nam znanego syna bożego, u mnie, wygrywa...Bo iluminacja świetlna? Ot, powód.
Wielkanoc jest nudna. Robią jakieś palemki odpustowe, a potem...Co? Wielkie żarcie.
Można by się pokusić o opinię, że to taki nasz Ramadan, a potem jeżdżą karetki w nocy i osłabionych tym żarciem zabierają.
Święta są bez sensu w takiej formie, aczkolwiek ta forma jest najbardziej popularna. Czasami wjeżdża na stół wóda, łycha...Co tam Jezuskowi żałować. Pan zmartwychwstał to chlup w ten głupi dziób! Białe kiełbaski, żurki, srurki, ciasta, komu kawki, herbatki, ciasta, srasta. Nic to nie warte. Teraz to mnóstwo pracy i spotkanie towarzyskie. Ja wypierdzielam z tego. Mam zamiar, o ile pogoda pozwoli, zabrać cór na wycieczkę z retrospektywą. Psy tez zabiorę.
Tuszyńskie lasy, to może nie Teutońskie ale pokażę cór swe ścieżki ;)





Obyś żył w ciekawych czasach.

To stare, chińskie przekleństwo zaczyna spełniać się na naszych oczach, jesteśmy świadkami sytuacji, która wpisze się głęboko w karty historii.
Rodzaj manipulacji, dezinformacji jaką stosuje ta kagebowska szmata, cała w carsko imperialistycznych pretensjach, jest nie do zniesienia i obraża każdego człowieka.
Nie dość, że to coś ( nazwisko nie przejdzie mi przez usta, ani przez palce) zaatakowało niepodległy kraj, to jeszcze manipuluje swymi żołnierzami i Rosjanami.
Aż nie chce się wierzyć w tak absurdalną manipulację swym własnym narodem, który ten parszywiec traktuje jak mięso armatnie.
W tym przypadku powiedzenie "Po trupach do celu" jest jak najbardziej słuszne, należy tylko dodać, że po trupach Ukraińców i swych rodaków.
Pozostaje mieć nadzieję na zamach stanu w Federacji Rosyjskiej, na zdrowo myślących generałów i wkurw oligarchów oraz zwykłych ludzi.
Świat straszony bombą atomową i związany paktami oraz umowami, nie zrobi nic prócz nakładania sankcji, na które to gówno w pretensjach jest z pewnością przygotowane.
Jakbym bardzo chciała, żeby się przeliczył.
Chciałabym, żeby Ukraina nie padła...Tyle, że z każdym dniem moja nadzieja słabnie :C
Swoją drogą było widomo, że po aneksji Krymu ten (wrrr) może wyciągać dalej łapy.
Ukraina obudziła się niestety z ręką w nocniku, a czasu było wiele. Trzeba było wcześniej zabiegać o przyłączenie do UE i NATO.
Trudo przewidzieć jak to się zakończy, bo mamy do czynienia z nieobliczalnym "człowiekiem".